poniedziałek, czerwca 30, 2014

Sowy atakują !


Ufff, wreszcie wakacje!:)
Ostatnio miałam trochę szalone dni
(czyli jak zawsze, hehe).
Czwartek zakończenie roku szkolnego u syna,
który właśnie zakończył etap podstawówki...
Na świadectwie czwórki i piątki:):):)

W piątek zakończenie u córy 
i zwożenie wszystkich gratów,
czyli "samychniezbędnych"  (haha) 
rzeczy do egzystowania nastoleniej córy
w internacie ;)
( dla nie wtajemniczonych córa uczy się
w gimnazjum akademickim w Toruniu)

Świadectwo z czerwonym paskiem,
list gratulacyjny dla nas rodziców 
i list pochwalny dla córy.

Aż mnie duma rozpiera z moich dzieci:):):)


Tylko jak pomyślę,
 że te wakacje przeminą 
jak pstryknięcie palcami
i będę musiała moją pięcioletnią córcię wozić do zerówki,
to naprawdę jestem "bardzo wdzięczna" rządzącym,
którzy okradli Ją z całego roku beztroski, 
 wrrrr:(:(:(

****

Ale dość ględzenia, 
czas na zdjęcia.
Zostałam poproszona o uszycie poduszki 
w formie tornistra i oto on / ona:


Ma kieszonkę:


I breloczek:


A tak wygląda z drugiej strony:



I jest duży, co widać na zdjęciu 
z moją modeleczką:



Bardzo spodobało mi się szycie sówki breloczka,
więc powstała cała zgraja sów :)


Poduszki:

Te są  z kieszonką
( tam gdzie koronka
to tam kieszonka)

A te bez kieszonki:


Duże są,
 a raczej "wysokie",
 bo mają prawie 40 cm:


Maskotki:

Mają:
- odstające, futerkowe skrzydełka
- tył i stópki z polaru


Breloczki:



A na tym zdjęciu,
 można zobaczyć różnicę we wzroście,
pomiędzy poduszkami, maskotkami a breloczkami:



I jeszcze zdjęcie zbiorowe
prawie wszystkich sówek
( "prawie", 
gdyż przed zrobieniem zdjęcia
 już parę z nich wyfrunęło)...


Dziękuję bardzo za każdy komentarz
i za to,
 że wciąż do mnie zaglądacie...


Pozdrawiam serdecznie:)



poniedziałek, czerwca 23, 2014

Monster High i Scooby Doo


Dziś wieczorową porą postraszę Was troszkę... 
Uuaaaaaa !
Bo to taki trochę wampiryczny post będzie...

Uszyłam  poduszki
" Monser High draculaura ".

Pierwsza:




Druga
 dla mojej Agusi:




Potem przyszedł czas na lalkę 
szmaciankę wampirkę:




Tak się prezentowała z poduchą:


Dla porównania 
zdjęcie z oryginalną wampirką 
(zdjęcie oryginału z sieci):



Teraz czas na Scooby Doo.

Już była raz taka poducha ( tu klik),
niby jest taka sama jak ta poprzednia,
ale jednak inna...




Zbiorowe zdjęcie wszystkich poduch.


Widać od razu, 
który Scooby należy do Agi,
bo jest przecież bardziej wymiętolony;)


I na koniec moja modelka:)


Przepraszam, 
że Was mało odwiedzam, 
ale mam nadzieję,
 że gdy się zaczną wakacje,
 to wszystko nadrobię...

Dobranoc...




wtorek, czerwca 10, 2014

Aniołkowo dziś znowu :)


Miałam uszyć aniołka na Chrzest w stylu "eko".
Uszyłam więc trzy do wyboru...




Chyba można odgadnąć od razu,
który anioł został wybrany...






Potem powstały damy w różowościach.
Miały być takie same...



No cóż, starałam się,
ale identyczne to na pewno nie są...


Przecież od razu widać, że się różnią...


A gdy anioł na Chrzest
 już odleciał na uroczystość,
reszta aniołków zebrała się 
na pamiątkowe zdjęcie:


Dziękuję ślicznie za wszystkie życzenia urodzinowe
pod poprzednim postem, dla mojej córci :*

U mnie gorąc niesamowity od rana...

Pozdrawiam serdecznie:)




środa, czerwca 04, 2014

Agnieszka i szydełko


Moja najmłodsza córcia 15 maja skończyła 5 latek...
Nie wiem, kiedy to zleciało...



Gdy leżałam w maju w szpitalu, 
zaczęłam dla Niej robić niespodziankę na szydełku.
Jakiś czas temu kupiłam różne gazetki
 z instrukcjami szydełkowymi,
(bo przecież do tej pory to ja tylko proste szaliczki
nauczyłam się robić...)

Oj, zapomniałam, że jeszcze zimą
MUSIAŁAM koniecznie zrobić
 ubranko dla lali Agniesi:


Wprawdzie miał być sweterek,
ale poszłam na łatwiznę  zrobiłam sukienkę.
 Bez instrukcji, tak na "na oko".
Do czwartej rano ją robiłam...
Jak na razie,
 jest to moja pierwsza 
i ostatnia szydełkowa sukienka...


Aga zadowolona była:)
Następnie lalę odłożyła
i poszła oglądać bajkę...
Hm...



Ale wracając do maja...
Obładowana literaturą
 zaczęłam dziergać tego misia...

Po pięciu minutach instrukcje poszły na bok
i zaczęłam robić na "czuja"...
Mogę powiedzieć, 
że to jest bardzo dobry sposób robienia na szydełku,
gdy chcemy uzyskać jednoręką albo jednonożną postać...
Ponieważ zrobienie drugiej ręki / nogi,
wtedy gdy nie pamięta się za diabła (!)
 jak się robiło tę pierwszą kończynę od pary,
to jest po prostu awykonalne...:)

Nie poddawałam się jednak i po paru pruciach
mój miś dostał wreszcie kończyny,
no bo kto to widział misia inwalidę.
Stwierdziłam jednak,
 że to co zrobiłam 
wcale nie wygląda na misia...

Zrobiłam więc dłuższe uszy 
i oto jest, cały on: 

Króliś Kazik




Ma długie ręce,
żeby mógł strzelać focha:


Ogonek też jest, oczywiście:


Agnieszce się spodobał:




A wiecie po co ma szalik?
Po to:



Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca,
bo się rozpisałam coś dużo dzisiaj...

Pozdrawiam serdecznie:)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...