piątek, kwietnia 10, 2015

Bo życie toczy się dalej, a czas leczy rany...




Od mojego ostatniego wpisu minął już prawie miesiąc...


Mój blog miał być
 tylko dziennikiem
 moich "twórczych działań",
ale czytając Wasze komentarze, 
pod poprzednim postem
zmieniłam zdanie...
Mimo że nie znaliście powodu mojego smutku,
Wasze komentarze były 
pełne ciepła, wsparcia i otuchy,
za które z serca teraz dziękuję.
Pomyślałam, 
że należą się Wam wyjaśnienia...


Otóż,
3 marca zmarł tata mojego męża...
Był bardzo dobrym człowiekiem,
zdolnym artystą 
i wspaniałym ojcem.

Minął już przeszło miesiąc,
 a mi wciąż trudno się pogodzić z Jego śmiercią...
Koś pomyśli, przecież to tylko teść
i nie będzie miał racji...
Mówiłam do Niego "tato"
i tak czułam...

Wciąż mam przed oczami
 Jego uśmiechniętą twarz...
I jeszcze to,
 że mimo swego inwalidztwa,
jako jedyny z całej rodziny
pomagał nam w budowie domu...

Jeszcze daaaleko do skończenia budowy,
a On już nie wypije kawy 
w mojej wymarzonej kuchni...




Zawsze gdzieś w środku 
czułam podziw, a nawet zachwyt,
że można być takim kochającym ojcem.
Dla osoby, która słyszy od wczesnego dzieciństwa,
 że prawdziwy ojciec cię nie chciał 
(Tatę "dostałam" gdy miałam już 7 lat),
a przez to pełnej kompleksów
i braku wiary w swoje siły,
bezwarunkowa miłość ojcowska 
jest naprawdę niezwykła!

Niby człowiek powinien być przygotowany na tę chwilę,
szczególnie gdy lekarz mówi, 
że nie ma nadziei
 i trzeba przygotować się na najgorsze,
a mimo to, a raczej wbrew temu
nie byłam przygotowana,
gdy nastąpił koniec...

Oprócz bólu, czułam...
zdziwienie...

Jak to? 
Przecież zabrakło ważnej osoby w naszym życiu,
a my żyjemy dalej?
Jak to?
Kogoś już nie ma,
 a świat pędzi dalej, jakby nigdy nic?
Jak to?
Świat nawet się nie potknął?
Popędził dalej w swoim zabieganiu
i nawet nie dostał zadyszki...


Nie mogłam spać w nocy.
Rano wstawałam zmęczona, bez sił,
a perspektywa całego dnia przede mną,
jeszcze bardziej wpływała depresyjnie...

Na szczęście (?!?)
miałam poopóźniane zamówienia
i chyba to mnie sprowadziło na ziemię...
bo świat pędzi bez ustanku,
a zamówienia trzeba zrealizować.
Przecież klienci czekają...

No i obiad trzeba ugotować,
wyprać, posprzątać,
zająć się dziećmi
i szyć, szyć, szyć
i żyć...
Dalej żyć...


Teraz już jest trochę lepiej,
bo życie toczy się dalej,
 a czas leczy rany...

Takie farmazony, 
a jednak prawdziwe...

I jeszcze jedno,
dziś mija nasza (moja i mojego męża)
kolejna rocznica ślubu...
( A moja młodsza siostra ma urodziny,
bo 10ego kwietnia , 
to nie tylko Smoleńsk...)
 a na jedną z wcześniejszych, 
dostaliśmy od teścia zegar, 
który tutaj już pokazywałam
Teraz 
patrząc na wskazówki tego zegara,
myślę, że odmierza czas
do ponownego spotkania z Nim...

"Wszystko ma swój czas"
piosenka Perfectu,
która wryła mi się w duszę...



Zastanawiałam się, czy zamieścić ten post,
bo dotąd tutaj na blogu,
nigdy aż tak się nie uzewnętrzniałam, 
ale  poczułam że muszę,
 że to będzie moje pożegnanie 
z Nim - z Tatą...








35 komentarzy:

  1. Nie będę się rozpisywać, tylko piszę, że tulę mocno!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie jesteśmy gotowi na rozstanie...a myśli o Tych,którzy odchodzą już zawsze będą nad nami krążyć...już zawsze będziemy myśleć,że już nigdy...To sprawia ból i jedyne co możemy zrobić to ten ból oswoić. Marna to pociecha,wiem ale dasz radę,choć myślę,że osobom o wielkich sercach jest dużo ciężej. Życzę Wam wszystkiego co Najlepsze i Wiele Miłości z okazji Waszej rocznicy ślubu : ). My też ślubowaliśmy w kwietniu-29,piętnaście lat temu : ). Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to wszystko opisałaś...
    "Kogoś już nie ma,
    a świat pędzi dalej, jakby nigdy nic?
    Jak to?
    Świat nawet się nie potknął?
    Popędził dalej w swoim zabieganiu
    i nawet nie dostał zadyszki..."

    Niestety jest to sama, smutna prawda... jestem osobą młodą, ale kilka lat temu, jak miałam 16 lat, bez jakichkolwiek "zapowiedzi" umarł mój dziadek - pierwsza taka bliska mi osoba... Umarł przez zawał... pamiętam, jaki to był dla mnie szok... bardzo długo nie mogliśmy się pozbierać...
    Ale czas leczy rany, trzeba żyć dalej i doceniać każdą chwilę...

    3majcie się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. .........Kochana ściskam mocno.......

    OdpowiedzUsuń
  5. Asiu, bardzo Ci współczuję...
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomyśl sobie, że jest już w lepszym świecie. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  7. Asiu, strata boli, wiem doskonale co czujesz, gdy będziesz podążać ścieżką wytyczoną przez teścia
    on zawsze będzie z Wami, pomyśl budowa ruszyła i mimo że hen hen do końca cząstka energii teścia w tym domu zostanie na zawsze, bo dom tworzy się od fundamentu a to podstawa by dom był trwały, stał i by każdy czuł się w nim dobrze. Zegar nie jest symbolem odmierzenia czasu, jest symbolem by cieszyć się życiem, dbać o to co mamy, a niektóre zegary mają duszę;) Buziaki dla Waszej wspaniałej rodziny. I nie martw się bo teraz patrzy ze swoich chmur i będzie opiekował się Wami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Człowiek nigdy nie jest przygotowany na odejście drugiej osoby , bez względu na to ile wcześniej się o tym dowiaduje . Trzeba pamiętać o wszystkich chwilach jakie dane Wam było spedzić razem i cieszyć się tym że miałaś szczęście mieć takiego Tatę
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo, bardzo mi przykro :( Ściskam mocno kochana!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kilka lat temu przeżywałam dokładnie to samo z teściową....nadal za nią tęsknię i bardzo mi jej brakuje....tulę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że się podzieliłaś z nami swoim smutkiem. Myślę, że w pewien sposób przyniosło Ci, to choć trochę ulgi.

    Jest mi bardzo przykro, a ja wczoraj powiedziałam mojemu Pieronkowi, że ie wyobrażam sobie jak mi umrze ktoś bliski ...

    Fajnie, że macie wspomnienia z nim związane, a po jakimś czasie z dumą będziecie mówić "ten dom pomagał budować nam nasz tata, Wasz dziadek, pradziadek" i znów poczujecie się jakby był z Wami ...

    OdpowiedzUsuń
  12. taka strata najbardziej boli ...
    współczuję Wam bardzo

    OdpowiedzUsuń
  13. Współczuję :( Zgadzam się, że nie można się na taką sytuację przygotować...
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymajcie się i wszystkiego dobrego na dalsze wspólne życie małżeńskie

    OdpowiedzUsuń
  15. basia piątek, 10 kwiecień 2015piątek, kwietnia 10, 2015

    Współczuje Joasiu, strata kogoś bliskiego boli bardzo, ale życie toczy się dalej , i życ trzeba, żyć dla tych co sa z nami...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mm nadzieje ze smutek przeminie i pozostanie pamiec i napewno Twoj Tata bedzie Ci towarzyszyl przy piciu porannej kawy w Twoim nowym domku- bedzie tam dzieki Twojej pamieci-....Moc usciskow

    OdpowiedzUsuń
  17. Po odejściu mojej Mamy, rano siostra wyszła na balkon, popatrzyła dookoła i zdziwiona stwierdziła, że świat nie umarł, że istnieje dalej. Pamiętam ile w jej głosie było zdziwienia. Od tego momentu minęły cztery lata i nadal jesteśmy zdziwione. Nie będę Cię oszukiwać, że czas leczy rany, czas przygłusza ból. Ale dobrze, że mamy kogoś, kogo kochamy, kochaliśmy i pamiętamy i mamy w sercach.
    Trzymaj się Kochana

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo Wam współczuję.... Masz rację czas leczy rany a życie toczy się dalej.
    Też przeżyłam odejście rodziców. Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pięknie napisane. Dobrych ludzi zawsze długo się nosi w serce.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mi przykro, trzymajcie się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  21. Słowa tej piosenki potrafią mnie ukoić po śmierci niepotrzebnej ...... Trzymaj się- Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo mi przykro z powodu taty, jesteś cudowną i wrażliwą kobietą ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba nigdy nie można być... przygotowanym
    Choćby się przeczuwało, choćby się wiedziało na pewno - śmierc jednak zaskakuje - każdorazowo i właśnie bardziej nas, którzy zostajemy nich tych, którzy odchodzą z nią pod ramię.
    Bol musi się wyboleć, łzy wylać strumieniami... to potrzebne, to pomaga...
    Może nie wypije kawy w Twojej kuchni ale... na pewno będzie z Wami gdy po raz pierwszy zjecie w niej obiad ;-))) Uściski serdeczne zasyłam
    A w rocznicę życzę Ci aby Wasza miłośc rozkwitała jak pąki na wiosnę, niech się odradza jak świat
    Bądźcie dla siebie podporą, bądźcie dla siebie natchnieniem, bądźcie - po prostu dla siebie

    OdpowiedzUsuń
  24. Strata bliskich zawsze boli, ale na szczęście zostaje pamięć o nich i wspomnienia, tego nam nikt nie zabierze... Życzę siły i spokoju.
    A z okazji rocznicy dużo Miłości, Szczęścia i Pomyślności

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy nie jesteśmy gotowi na odejście naszych bliskich...tulam mocno ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. ojj Kochana Baardzo mi przykro :((( Asiu on nigdy nie odejdzie ,zawsze pozostanie z Wami w waszych sercach !!! I na pewno chcialby ,abyscie byli szczesliwi ,jeszcze kiedys sie zobaczycie !. Trzymaj sie dzielnie Aniu !!! Sciskam !!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Współczuję serdecznie i życzę siły na każdy nowy dzień. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo mi przykro z czasem jednak ból minie ,ale pamięć i piękne wspomnienia zostaną na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  29. tulam, za łapkę trzymam Anita.

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja po prostu Cie przytule....Tesc nadal jest z Toba i przy Tobie...

    OdpowiedzUsuń
  31. przykro mi ....sciskam mocno :):*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo, że poświęciłeś swój czas na napisanie komentarza, który dla mnie jest bezcenny.
Pozdrawiam słonecznie:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...